To, co nazywamy normalnością, to tylko krąg światła wokół ogniska.

Terry Pratchett


Na początku
był
ogień

Co ma wspólnego miłość z realizacją genialnych pomysłów?

Nieustannie coś wymyślam. Realizuję rzadziej. Cieszę się wtedy z urzeczywistnienia,
ale zwykle efekt finalny daleko odbiega od wizji, którą miałam pierwotnie, i jest to
w dużej mierze źródłem rozczarowania. Potwierdza mi się to od lat – pomysły pozostają najpiękniejsze jako idee czyste i niematerialne. Już opowieść o nich lekko je zakłóca. Urzeczywistnienie zaś – zabija.

Jonathan Harris, w rozmowie ze Scottem Belsky, twierdzi, że najważniejsza jest miłość: 

Miłość, którą obdarzasz to, co robisz, jest tak naprawdę najważniejszą rzeczą. Miłość to jedyna rzecz, która popycha cię do działania i sprawia, że udaje ci się coś skończyć… Istnieje również jednak pewien paradoks: rzecz, którą właśnie wykonałeś, może sprawiać wrażenie ogromnej porażki w porównaniu z twoimi pierwotnymi oczekiwaniami, z twoją początkową wizją. Jeśli wykonałeś coś i odkrywasz, że to coś nie jest porażką, oznacza to, że nie starałeś się dostatecznie mocno, ponieważ jeśli naprawdę coś kochasz, idealizujesz to i tworzysz wizję tej rzeczy, która jest w rzeczywistości nieosiągalna. Uczucie to jest tak czyste, że nie jesteś w stanie zrobić realnej rzeczy, która skupiałaby w sobie to uczucie, a to nieuchronnie prowadzi do rozczarowania. W pewnym sensie poziom tego rozczarowania jest w bezpośredniej korelacji z tym, jak piękna była twoja wizja na samym początku
.

„Realizacja genialnych pomysłów”, Scott Belsky, wyd. Helion, 2011



 

Ciesz się, baw się i rozpowszechniaj, proszę!
CC BY 3.0, autor: mlb, źródło: niralamba.pl

zobacz więcej: czytelnia > felietony


 

PoradniaNiralamba poradnia Infolinia 507 799 667 Sklep www.Alfa-koszyk.pl KSI Media Sp z o.o. Wykonanie KSI Media